Babcia Wladzia Lanie W Banie Lyrics

Oto historia, którą opowiedział mi szwagier, gdy wrócił z podróży pociągiem, kompletnie zalany... yo

Jest poranek wczesny, siedzę w pospiesznym,
do Warszawy jadę załatwić sprawy, ważne sprawy.
Już piękny brzask, budzi nas słońca blask,
Pociąg ma zryw, wypijam kilka piw

Mamy szybki start, choć tłok jak czad,
jest pełno, zupełnie brak miejsc,
nie mam farta do tej trasy, wszędzie masy bez kasy,
na bilet pierwszej klasy nie mam szans.

Mijamy dwie stacje, upojny szum trakcji,
ale piwo już w akcji, czas do ubikacji.
Oceniam sytuację, full plecaków z wakacji,
wymijam je z gracją - bo ludzi są zacni.

Wszędzie pełno dzieci, lamka kibla się świeci i świaci,
czas leci - w kolejce jestem trzeci,
kiedy ledwo trzymam - jeszcze dziewczyna,
wreszcie wchodzę, kolej na mnie - i wtedy się zaczyna...

Kto poznał koleje ten wie jak się leje,
gdy buja i faluje wkoło,
byle podskok i klapa spada w dół,
muszę łokciem trzymać skubaną zgięty wpół!
Gdy wreszcie swą płynną wypełniam powinność,
bujnęło i szarpnęło, spada klapa, oj!
To zwrotnicę chyba pruszcz,
złowieszcze fatum, bo nie mogę przerwać już...

Leję na ścianę, spodnie mam zalane,
istny potop, l___ro spryskane, ale wstyd!
Nierówne złącza, kurtkę nasączam,
leję w okno, buty mokną - mam przechlapane!

Fala naciera, tańczę wzorem Mastera,
w kałużę się zanurzam, na płacz mi się zbiera,
olewam sufit, lampę, klamkę, cholera
i pasażera, który drzwi otwiera!

Kto poznał koleje ten wie jak się leje,
gdy buja i faluje wkoło,
byle podskok i klapa spada w dół,
muszę łokciem trzymać skubaną zgięty wpół!
Gdy wreszcie swą płynną wypełniam powinność,
bujnęło i szarpnęło, spada klapa, oj!
To zwrotnicę, wagon drży, a pociąg pędzi, mknie maszyna
w dal po szczyn... znaczy szczyt... że po szynach...cholera jasna...

See also:

43
43.31
Fastball Knock It Down Lyrics
KSMB Bohman Lyrics